Metoda Montessori według Justyny Binio

Cześć, mam na imię Justyna i opowiem Ci jak podążam za dzieckiem, współdziałam i wspieram w działaniu zgodnie z pedagogiką Marii Montessori.

Dziecko, które naprawdę pokochało swoje otoczenie i wszystkie żyjące stworzenia, które odkryło radość i entuzjazm w pracy, daje nam powód, by mieć nadzieję… nadzieję na pokój w przyszłości.

Zasady pedagogiki Marii Montessori poznałam już pierwszego dnia pracy w Akademii Szkraba Montessori – kameralnym przedszkolu, do którego uczęszczało kilkoro dzieci. Miałam do dyspozycji jasną salę oraz zgromadzone w niej pomoce rozwojowe, a wszystko zaprojektowane i zorganizowane w taki sposób, by dzieci mogły zaspokajać naturalną potrzebę aktywności, ruchu i manipulowania. Oprócz tej uporządkowanej, skromnej przestrzeni, ówczesna Pani Dyrektor dała mi czas i obdarzyła ogromnym zaufaniem.

W tamtym czasie niewiele wiedziałam o wychowaniu dzieci, ale czerpałam radość z przebywania z nimi na łonie natury i z łatwością przenosiłam wiedzę o otaczającym ich świecie na grunt przedszkolny. Poza tym czułam ogromną potrzebę dokonania zmian w swoim życiu.

Wiedzę teoretyczną na temat pracy z montessoriańskim materiałem rozwojowym czerpałam z bogato zaopatrzonej biblioteki uniwersyteckiej, którą miałam w zasięgu ręki (pracowałam wtedy na dwa etaty), a całość usystematyzował mi kurs propedeutyczny „Pedagogika Marii Montessori w zakresie edukacji wieku dziecięcego” organizowany przez Polskie Stowarzyszenie Montessori w Łodzi.

Z czasem w Akademii pojawiały się dzieci ze szczególnymi potrzebami: niepełnosprawne ruchowo, z zaburzeniami sensorycznymi, lękliwe i nieśmiałe, nadpobudliwe, agresywne, z zaburzeniami ze spektrum autyzmu. Towarzyszyłam im w skokach rozwojowych oraz fazach sensytywnych. Mój warsztat nabierał szlifów i doświadczenia, a grono zaprzyjaźnionych fachowców (terapeutów, psychologów, logopedów) poszerzało się.

Dwa lata pracy ze wspaniałymi dziećmi oraz wyjątkowymi dorosłymi dały mi odwagę i tyle pięknych inspiracji, że zdecydowaliśmy się z mężem na dziecko. Kiedy żegnałam się zewszystkimi w siódmym miesiącu ciąży, dowiedziałam się od szefowej, że z końcem lata zamyka Akademię i opuszcza Opole na dobre. 

Decyzję o kupieniu Akademii Szkraba Montessori podjęłam bardzo szybko. Znałam każdy jej kąt i doskonale wiedziałam co zmienić, by dzieci czerpały z tego miejsca jeszcze więcej.

Kilka miesięcy później, z niemowlakiem zawiniętym w chustę, stałam na zaśnieżonym progu Akademii jako właścicielka, dyrektorka, montessoriański nauczyciel, księgowa i kadrowa, zaopatrzeniowiec i sprzątaczka w jednym.

Czego nie ma najpierw w zmysłach, tego nie ma później w umyśle.

Obserwowałam, słuchałam, patrzyłam i rozmyślałam. Próbowałam rozpoznać, co oznacza każdy dźwięk, grymas twarzy, ruch ciała. Tak mijały mi pierwsze miesiące z córką. Towarzyszyły temu dotyk, przytulanie, śmiech, kołysanie i śpiewanie. 

Nasze małe mieszkanie stało się bezpieczną przestrzenią, w której mogła się swobodnie poruszać i podążać za własnymi pomysłami zainteresowaniami.

Pierwszą pomocą rozwojową, którą jej podsuwałam, był duży, naturalny, stabilny koszyk tzw. treasure basket, wypełniony różnymi rzeczami: drewnianymi przedmiotami, tkaninami o zróżnicowanych fakturach i wzorach, owocami i warzywami, rozmaitymi piłkami, łyżkami, instrumentami, figurkami zwierząt, minimalistycznymi książeczkami (z jednym realistycznym zdjęciem na stronie). Zwracałam uwagę, aby przedmioty były bezpieczne, estetyczne, z naturalnych surowców. Takie proste zestawy sprawiały jej wiele radości, kształciły zmysły, wzbogacały słownictwo i wspierały naturalny rozwój ruchowy.

Z czasem delikatnie zmieniałam i dopasowywałam otoczenie do nowych potrzeb dziecka. Przybyło kilka koszyków z nowymi aktywnościami, a ja zyskałam zaangażowaną i pełną wiary w swoje umiejętności pomocnicę w codziennych czynnościach związanych z pracami kuchennymi oraz dbaniem o wnętrze domu i otoczenie zewnętrzne.

Stosowanie pedagogiki Montessori w domu to filozofia życia, stan umysłu. Obdarzenie dziecka szacunkiem i zaufaniem, stwarzanie możliwości do podejmowania działań, wsłuchanie się w jego potrzeby. Taka postawa jest bardzo spójna z ideąrodzicielstwa bliskości i wychowania w empatii, które praktykuję każdego dnia. Korzystanie z materiału rozwojowego to według mnie sprawa drugorzędna.

Cisza przynosi nam często wiedzę, którą jeszcze nie do końca pojęliśmy, że mianowicie posiadamy życie wewnętrzne. Poprzez ciszę dziecko, być może po raz pierwszy, spostrzega własne życie wewnętrzne (…) Cisza przygotowuje duszę na określone  wewnętrzne doświadczenia (…) Po doświadczeniu ciszy nie jest się tym, kim było się wcześniej.

Dzień w Akademii Szkraba Montessori zaczynamy zdrowym pożywnym śniadaniem. Każde dziecko decyduje, co zje i ile zje, samo nakłada sobie na talerz. Dzięki temu ćwiczy samodzielność, wykorzystuje umiejętności zdobyte w trakcie pracy z pomocami z działu życia praktycznego, uczy się podejmowania pierwszych decyzji. Dodatkowo przez cały dzień dzieci mają dostęp do wody, miseczek z warzywami i owocami oraz samodzielnie wyhodowanych kiełków.

O godzinie 9:00 spotykamy się w kręgu. Wtedy każdy może podzielić się z pozostałymi informacją, która aktualnie jest dla niego ważna. To jest czas nauki uważnego słuchania.

Część praktyczną zaczynamy lekcją ciszy. Spacerujemy po elipsie przenosząc świecę, rozpoznajemy dotykiem przedmioty o zróżnicowanej fakturze albo podajemy wybranej osobie janczary, które nie powinny wydać dźwięku… W ostatnim czasie pełnemu skupieniu i koncentracji towarzyszą nam dary jesieni, z których układamy mandalę.

Edukacja nigdy więcej nie powinna być w głównej mierze przekazywaniem wiedzy, ale musi przyjąć nową formę, szukając uwolnienia dla ludzkich możliwości.

Moje montessoriańskie przedszkolaki potrafią najdłużej skupić swoją uwagę podczas pracy własnej. Rozwijają wtedy umiejętności, które w danym momencie najbardziej je interesują, zgodnie z tzw. fazą wrażliwą. Samodzielnie wybierają pomoce rozwojowe, w zależności od swoich zainteresowań i możliwości w danym dniu. Wszystko dopełnia wychowanie przez sztukę – wspólne muzykowanie, czytanie książek i rozwijanie się twórczo.

Bardzo lubię zabierać swoich podopiecznych do niedostępnych im na co dzień miejsc. Obserwacja dzieci intensywnie chłonących wiedzę to fascynujące i cudowne przeżycie. Na takich plenerowych zajęciach dzieci mogą wejść do wnętrza karetki, obserwują, czym karmi się uchatki, podziwiają panoramę Opola ze szczytu Wieży Piastowskiej, toczą naczynia na kole garncarskim, dowiadują się, do czego służą przyciski  na unicie stomatologicznym, lepią bułkę w tradycyjnej piekarni, sterują statkiem po Odrze, siadają za kierownicą wojskowego wozu pancernego, trzymają w rękach odbezpieczony wąż strażacki… Wrażenia z takich miejsc pozostają dłużej w pamięci niż pokazana ilustracja w książce. A radość z doświadczania mają zarówno dzieci, jak i dorośli. Przyglądamy się ich aktualnym potrzebom i reagujemy na nie, chcemy być uważni na ich możliwości i potrzeby.

Opolski Teatr Lalki i Aktora, Kino Meduza, Galerię Sztuki Współczesnej, Miejską Bibliotekę Publiczną oraz Ogród Zoologiczny znajdujący się po drugiej stronie rzeki odwiedzamy regularnie. 

Bliskość natury odgrywa w naszym przedszkolu szczególną rolę. Przyroda jest najlepszym nauczycielem, a patyki, kamienie, liście, szyszki, żołędzie i kasztany – doskonałymi pomocami dydaktycznymi. Hodowle ślimaków, dżdżownic, kijanek czy motyli pomagają nam zrozumieć nie tylko cykle życia, ale też wyzwalają reakcje opiekuńcze. 

Znajdujemy się w zielonym sercu Opola, w bezpośrednim sąsiedztwie Parku Nadodrzańskiego i Wyspy Bolko, dlatego codziennie spędzamy czas na świeżym powietrzu, o każdej porze roku. Jeśli jest deszczowo, zakładamy kalosze i kurtki przeciwdeszczowe, bo doświadczanie błota jako naturalnej masy sensoplastycznej, wspaniale stymuluje nasze systemy zmysłowe. W mroźne dni wychodzimy na długie spacery, jeśli zaś pogoda nam dopisuje, dajemy dzieciom dużo czasu i swobody na kreatywną zabawę i budowanie relacji społecznych.

Nie można być wolnym, jeśli nie jest się samodzielnym. Zatem, aby dziecko zdobyło niezależność, jego aktywne oznaki wolności osobistej muszą być akceptowane od najwcześniejszego dzieciństwa.

Moja misja ma na celu, aby dzieci, które trafiają do Akademii były w dorosłym życiu samodzielne i wolne – wtedy będą szczęśliwe. Stawiam na empatyczną relację, dlatego ogromną wagę przywiązuję już na etapie adaptacji. Trwa ona tak długo, jak potrzebuje tego i dziecko i rodzic.  Każda rodzina jest inna, każda sytuacja indywidualna. U niektórych ten czas trwa 2-3 tygodnie, u innych kilka godzin.

Od pierwszych godzin pobytu w Akademii dziecko przebywa z rodzicem. Mama lub tata siedzi na ławce i stara się nie zwracać uwagi innych. Może czytać książkę lub gazetę, sączyć herbatę, napawać się gwarem. Dziecko wie, że rodzic jest w jednym miejscu, więc zawsze może podejść, by się przytulić czy podzielić jakąś informacją. Najczęściej wygląda to tak, że dziecko przez pierwsze dni bawi się blisko rodzica, a z czasem oddala i dołącza do zabaw z pozostałymi dziećmi. Jeśli zauważamy, że czuje się bezpieczne i pewne, proponujemy rodzicowi, by poinformował malca, że wychodzi i za jakiś czas wróci. Pretekstem może być rozmowa przez telefon, zakupy lub załatwienie ważnej sprawy w mieście. Ważna jest jasna informacja i powrót o ustalonej godzinie lub porze. 

 Edukacja Montessori ‚działa’ dla każdego dziecka. ‚Nie działa’ ona jednak w przypadku każdego rodzica.

Mam ogromne szczęście, ponieważ od początku powstania Akademii Szkraba Montessori otaczam się rodzicami świadomymi i zaangażowanymi, w których czuję ogromne wsparcie. Od czasu do czasu odwiedzają grupę przedszkolną, by podzielić się swoimi pasjami, pokazać ciekawe przedmioty przywiezione z jakiegoś zakątka Ziemi lub opowiedzieć o swoim zawodzie. Doceniają wartość jaką niesie wspólne spędzanie czasu z dzieckiem.

 Największą oznaką sukcesu dla nauczyciela jest… bycie zdolnym, by powiedzieć: ‚Te dzieci pracują jak gdybym nie istniała’.

Akademia Szkraba Montessori to dla mnie stały rozwój, zarówno zawodowy, jak i osobisty. Każdy dzień to nowe wyzwania. Pole do popisu dla kreatywności, cierpliwości, pokory.

Dzieci po całym dniu spędzonym w przedszkolu, witają rodziców słowami „Czemu już przyszłaś?” to chyba najlepsza rekomendacja tego miejsca. Otaczam się nietuzinkowymi przedszkolakami, które prezentują całą paletę osobowości i emocji oraz mądrymi, zaangażowanymi nauczycielkami, które świetnie znają się na swoim fachu i, podobnie jak ja,  lubią rozwijać swój warsztat. Ze względu na kameralność miejsca odnoszę wrażenie, że tworzymy wielką, wspierającą się rodzinę.

 

 

 

***
Justyna Binio

Z zawodu i pasji jestem nauczycielką. Od pięciu lat współtworzę Akademię Szkraba Montessori w Opolu. Zdobyłam dyplom nauczyciela Montessori w zakresie edukacji dzieci w wieku 3-6 lat. Wiedzę i doświadczenie pogłębiam każdego dnia podczas pracy z dziećmi w wieku przedszkolnym. Od października 2018 r. swoje montessoriańskie doświadczenie dzielę ze studentami pedagogiki Wyższej Szkoły Bankowej w Opolu.

Znajdziesz mnie w Akademii Szkraba Montessori w Opolu
www.akademiaszkrabamontessori.pl
FB/akademiaszkrabamontessori

 

Źródło: Beata Wintoch, Metoda Montessori według Justyny Binio, Terapiamontessori.pl 2018.