Dzień dobry w Akademii Szkraba Montessori

 

Jak ja uwielbiam czerwcowe poranki! Słońce zagląda beztrosko w okno. Piję kolejny łyk kawy. Myśli krążą wokół listy rzeczy, które chcę dziś wziąć do Akademii… I nagle tę sielankę przerywa krzyk mojej dwuletniej córki, niosący się z tarasu przez całe mieszkanie:
– Aaaaa…! Mamooo, coś mam!
Chwilę później mała zaciśnięta piąstka prezentuje mi gałązkę mięty z całkiem okazałą zieloną gąsienicą.
– Piękny okaz! – mówię z entuzjazmem, bo już wiem, że będzie cudownym dopełnieniem naszych kart i figurek związanych z cyklem życia motyla. Pakuję gałązkę z larwą do litrowego słoika, opieram o ścianki kilka patyczków – nigdy nie wiadomo, kiedy dokona przepoczwarczenia – i przykrywam gazą zabezpieczając gumką.

Poranek w Akademii
Wybija 8:45, kiedy przekraczam próg Akademii. Dominika z Mikołajem kończą jeść śniadanie, Patrycja zmiata okruszki spod stołu, a przy stoliku obok Bruno maluje farbami, sklejoną z papierowych rolek oraz drewnianych korków, kosmiczną rakietę Saturn V. Zafascynowany niedawnym lotem Falcon Heavy, stał się naszym przedszkolnym ekspertem w dziedzinie statków kosmicznych.
– Hello, Justyna. Hi, Lotta! – wita nas Vimala, nasza anglojęzyczna nauczycielka. – Kids, please tidy up your toys. Let’s start the Silence lesson. – dodaje.
Pięć minut później spotykamy się wszyscy w kręgu. To jest czas, kiedy uczymy się uważnego słuchania. Lotta opowiada o truskawkowych lodach, które kupił jej wczoraj tata podczas rowerowej wycieczki, Hania o dyplomie, który otrzymała podczas ostatnich zajęć w szkole pływania, a Patryk wspomina weekendową wycieczkę do JuraParku w Krasiejowie, gdzie widział ogromnego diplodoka. Ta opowieść przypomina Brunowi spacer z rodzicami po wrocławskim parku, w którym znalazł skorupę żółwia. Opowiada nam o tym z wypiekami na policzkach, zapewniając, że jutro nam ją pokaże.

Lekcja ciszy
Przychodzi moment wyciszenia. Włączam nastrojową, cichą muzykę relaksacyjną, biorę do ręki świecę, zapalam knot i w pełnym skupieniu rozpoczynam spacer po elipsie. Po mnie przychodzi kolej na dziecko siedzące obok. To ćwiczenie wymaga szczególnej koordynacji ruchu i koncentracji.

Praca własna
– Everyone should pick up something to work with. – proponuje Vimala.
Patryk z Brunem podchodzą do naszego tymczasowego terrarium, w którym znajdują się trzy kijanki – każda w innym stadium rozwoju: młoda kijanka, kijanka z tylnymi kończynami, której zaczyna zanikać ogon i skrzela oraz prawie w pełni przeobrażona żabka. Wrzucają im szczyptę pokarmu dla rybek, a ja w tym czasie przygotowuję dla nich drewniane puzzle z częściami ciała żaby oraz karty trójdzielne z gatunkami żab, które mogą spotkać w naszej okolicy.
Dominika już trzeci tydzień sięga z zapałem po Tablicę „100”. Opanowanie pamięciowe ciągu liczbowego w zakresie 100 sprawia jej wiele radości, a układanie kwadratowych kostek z wydrukowanymi na nich liczbami w mieszanej kolejności nie stanowi już żadnego problemu.
Wojtek zainteresowany różnicami w budowie fizycznej obu płci, wybiera drewniane puzzle przedstawiające budowę anatomiczną dziewczynki. Nakłada na siebie warstwy przedstawiające szkielet człowieka, układ nerwowy i krwionośny, mięśnie, skórę oraz odzież.
Mikołaj zmierza pewnym krokiem do swojego miejsca pracy. Nagle taca wypada mu z rąk. Znajdująca się na niej miseczka ryżu, ląduje na podłodze.
– Don’t worry, just bring a broom. I’ll help you. – pociesza go Vimala.
Sypki materiał albo rozlana woda nie stanowią w naszej codzienności problemu, a są okazją do nauki pielęgnacji otoczenia oraz wzmacniania więzi społecznych.
Mikołaj i Lotta są najmłodszymi przedszkolakami w grupie. Ich największym zainteresowaniem cieszą się pomoce z działu ćwiczeń praktycznego dnia. Uwielbiają spędzać niezliczone minuty na nabywaniu pożytecznych umiejętności. Doskonalą precyzję w przelewaniu wody do naczyń o różnej pojemności i przezroczystości, przesypują kaszę przy pomocy lejka, posługują się zakraplaczem, pęsetą, szczypcami i łyżką, zapinają guziki, składają serwety, segregują i układają różnorodny materiał (makarony, orzechy, kasztany, muszle, drewniane korki, szyszki, kamyczki). Umiejętności te wspierają ich samodzielność i niezależność.
Patrycja wybrała tacę, na której znajduje się duży magnes oraz koszyczek pełen drobnych przedmiotów. Będzie sprawdzała, które z nich są magnetyczne, a których magnes nie przyciąga.
Hania przechodzi fazę wrażliwą na pisanie i czytanie. Dlatego w pierwszej kolejności, kolejny dzień z rzędu, przyniosła na swój dywan ruchomy alfabet. Wczoraj szukała odpowiednich liter z ruchomego alfabetu, aby dopasować je do szorstkich liter. Dziś proponuję jej kosz z przedmiotami, które może podpisać trzyliterowymi słowami. Pracujemy razem.

Krystaliczny dźwięk dzwonka daje dzieciom sygnał, aby powoli kończyły pracę.

Czas na obiad
– Please wash your hands. It’s soup time. – przypomina Vimala i udaje się do kuchni.
Każdy montessoriański nauczyciel wie, że mycie rąk to trening uważności w czystej postaci. Dotyczy higieny i samoobsługi, ale również zaspokaja głębokie potrzeby rozwojowe małego dziecka: fazę wrażliwą na ruch i koordynację mięśniową, na porządek, dokładność i precyzję.
Podczas obiadu do grupy dołączają Franek i Agnieszka (nauczyciel wspomagający Franka), którzy poniedziałkowe poranki spędzają na terapii integracji sensorycznej.

Spacer wśród zieleni i śpiewu ptaków
Każde dziecko wykonuje czynności samoobsługowe według schematu, który przykleiła w szatni Agnieszka. Takie umowne znaki to piktogramy, które bardzo pomagają w funkcjonowaniu naszym dysfunkcyjnym przedszkolakom. Starsze dzieci pomagają młodszym. Młodsi obserwują swoich starszych kolegów, próbując ich naśladować.
Uzbrojeni w plecaki, bidony i czapki z daszkiem, kierujemy nasze kroki do Parku Nadodrzańskiego. Promienie słoneczne przedzierają się przez korony drzew, a zapach kwitnącej lipy zaczepia nasze nosy. Misja: Patyk idealny!
Spędzanie czasu na świeżym powietrzu jest naszą stałą aktywnością dnia. A natura – najlepszym nauczycielem. Kiedy dzieci wracają na koc ze swoimi znaleziskami, zachęcam je, by zajrzały do swoich plecaków. Tym razem w materiałowym piórniku na suwak znajdują skrawki tkanin, stare włóczki, sznurek i nożyczki. Dwadzieścia minut później każde dziecko maszeruje ze swoim Panem Patyczkiem w stronę placu zabaw.

Lekcja rozwojowa
Po zjedzeniu drugiego dania zapraszam dzieci ponownie do kręgu. Stawiam na podłodze słoik z gąsienicą i za pomocą kart trójdzielnych opowiadam drogę od jajeczka do motyla. Chwilę później utrwalamy cykl życia motyla przyklejając gorącym klejem do papierowych talerzyków cztery rodzaje makaronu (orzo, fusilli, conchiglie, farfalle) imitujące poszczególne formy owada.

Kolejne godziny upływają nam na samodzielnej zabawie.

 

 

***
Artykuł Justyny Binio należący do zbioru publikacji dostępnych w pierwszym numerze Czasopisma o wczesnej edukacji dziecięcej W STRONĘ DZIECKA – Dzień dobry w Akademii Szkraba Montessori.